Kwiecień 23, 2013
Drukuj

Frankfurter Allgemeine Zeitung: Przypadek Kulic

Kulice_06

Uniwersytet Szczeciński zamierza sprzedać odrestaurowany dzięki niemieckim funduszom dworek.

Historia ,,Akademii Europejskiej” w dworku w Külz na Pomorzu, dzisiejszych Kulicach, nie jedno mówi o wzlotach i upadkach w stosunkach polsko-niemieckich po zjednoczeniu. Obecnie wydaje się, że został osiągnięty punkt krytyczny. Akademia musiała opuścić Kulice i szuka nowej siedziby. A istniały przecież wielkie plany rozbudowy Kulic, tak aby centrum konferencyjne mogło zaoferować więcej możliwości noclegowych. Uzyskano już nawet zezwolenie na budowę. Nic z tego jednak nie wyjdzie.

Z prawnego punktu widzenia decyzja ta nie budzi żadnych wątpliwości, ale pojawia się pytanie o styl. Koniec Akademii był raczej jej wyrzuceniem. W Kulicach mieszkali wcześniej Bismarckowie. I także jeden z Bismarcków, Philipp von Bismarck, w 1995 roku założył Akademię. Jego celem nie było jednak ponowne objęcie w posiadanie starych dóbr rodzinnych. Zależało mu raczej na stworzeniu miejsca polsko-niemieckiego porozumienia, które niejako oddychałoby historią obu narodów. Chodziło mu również o to, by uratować ten obiekt. Przez długi czas budynek niszczał. Bismarck, polityk CDU i funkcjonariusz Ziomkostwa Pomorskiego wspierający niegdyś politykę wschodnią Willy Brandta, założył polską fundację, która była finansowana głównie ze środków Republiki Federalnej Niemiec. Budynek w Kulicach odbudowano za ponad 3 miliony euro. Fundacja zaangażowała się w podobny sposób Krzyżowej na Śląsku i Krokowej na Pomorzu Gdańskim, gdzie również powstały miejsca spotkań.

W 2002 roku Bismarck znalazł szczególnie interesujące rozwiązanie dla Kulic, które miało zabezpieczyć Akademię na przyszłość. Budynek został przekazany Uniwersytetowi Szczecińskiemu za symboliczną sumę jednego euro. W zamian Akademia otrzymała prawo pozostania w dworku na okres 10 lat. Uniwersytet i Akademia miały wspólnie korzystać z budynku i przy okazji współpracować przy różnych projektach. Bismarck zmarł w 2006 roku. O spuściznę troszczyła się od tego czasu Lisaweta von Zitzewitz. Mieszka ona wprawdzie w Hamburgu, ale teren ten jest również związany z jej rodzinną historią. Ojciec jej Heinrich Eugen pochodził z okolic Kulic.

Od początku współpraca między Akademią a Uniwersytetem Szczecińskim układała się źle. W czasie gdy Akademia starała się o konferencje, wykłady i seminaria oraz wydawała czasopisma, Uniwersytet wykorzystał budynek do tego, by podreperować własny budżet. Wyprawianie wesel w Kulicach cieszyło się w okolicy wielką popularnością. Organizowanie w budynku imprez naukowych widocznie nigdy nie było brane pod uwagę na poważnie.

Jednocześnie ciągle poddawano w wątpliwość sens istnienia Akademii. W polskich mediach dyskutowano nad tym, czy instytucja ta rzeczywiście wspiera polsko-niemieckie porozumienie. Fundacja podkreślała natomiast, że oferuje dwujęzyczne seminaria dotyczące historii dworków pomorskich. Nawet jeśli Uniwersytet Szczeciński otrzymał budynek nieodpłatnie, to musiał jednak pokrywać koszty związane z administracją budynku. Z tego też powodu Uniwersytet spieszy się ze sprzedażą obiektu.

Senat Uniwersytetu podjął uchwałę o sprzedaży jednomyślnie przy jednym głosie wstrzymującym się. Uniwersytet ma nadzieję na zysk w wysokości 5 milionów złotych. Dzięki temu mają zostać sfinansowane inne projekty. Już pod koniec roku wezwano Akademię do opuszczenia budynku. Ostatecznie finał był nieprzyjemny. Kanclerz uczelni zamknął budynek na klucz, w czasie gdy pani Zitzewitz musiała czekać przed budynkiem na transport do Hamburga. Kilka rzeczy należących do Akademii pozostawiono na przechowanie u księdza.

Z tego powodu polska prasa regionalna krytykowała Uniwersytet. Nie trzeba posiadać tytułu profesora ani doktora, żeby dostrzec skalę szkód, które źle wpływają na wizerunek Polski, napisała jeszcze przed ostatecznym końcem Akademii „Gazeta Goleniowska”, oraz określała sprawę jako skandal. Inna gazeta pisała o wygnaniu. Pani Zitzewitz powstrzymuje się od komentarzy. Akademia jest dziełem jej życia. Chciałaby je kontynuować gdzie indziej, możliwe że w samym Szczecinie.

Tłumaczenie tekstu autorstwa: Frank Pergande
Tekst ukazał się w dzienniku:
Frankfurter Allgemeine Zeitung (HAMBURG)
poniedziałek, 15.04.2013 r., s. 10