Czerwiec 2, 2013
Drukuj

Kulice: FAZ publikuje listy czytelników (2.05.2013 r. i 8.05.2013 r., s. 27)

Publikujemy tłumaczenie listów czytelników nadesłanych do redakcji Frankfurter Allgemeine Zeitung po publikacji tekstu red. Franka Pergande pt. „Przypadek Kulic” (15.04.2013 r.)

Sprawa dworku w Kulicach nie jest tylko kwestią stylu
W nawiązaniu do artykułu Franka Pergande pt.: „ Przypadek Kulic. Uniwersytet Szczeciński zamierza sprzedać odrestaurowany dzięki niemieckim funduszom dworek” ( F.A.Z z dnia 15 kwietnia): Wstydzę się. Wstydzę się jako Polak, który żyje w Polsce, studiował zarówno historię Polski jak i Niemiec. Przypadek Kulic i wielu innych spraw pokazuje nam, że musimy jeszcze wiele zrobić, by dorównać Niemcom. Również w dziedzinie gospodarki. Abstrahując całkowicie od spraw finansowych i kwestii prawnych, przypadek Kulic nie jest tylko problemem stylu. Chodzi tu o obecne i przyszłe porozumienie polsko-niemieckie. My, Polacy wcale o nie zabiegamy. Pragniemy, żądamy i bierzemy, ale nie dajemy od siebie nic w zamian. Polakom zostało wszystko podarowane, zarówno Pomorze Zachodnie, Pomorze Przednie jak i Dolny Śląsk. Na Dolnym Śląsku zniszczeniu uległo sześćset zamków, dworków oraz pałaców, będących dawniej w posiadaniu Niemców. Piękna wizytówka… Ale komu ją pokażemy, narodowi niemieckiemu? Kto chciałby przyjechać do Polski i zostać w taki sposób potraktowany?

Jest mi wstyd, ale mam też nadzieję. Uważam, że wielu ludzi w Niemczech jest pełnych wiary i pokłada swą ufność w Polakach, którzy są w stanie dać również coś od siebie. Większość z nas niestety jeszcze tego nie rozumie. Jeszcze… Ufam jednak młodemu pokoleniu i mam nadzieję, że sytuacja, taka jak z dworkiem w Kulicach, była jedną z ostatnich.
DR ROMAN ZIEMBINSKI, POZNAŃ, POLSKA

Brak zrozumienia w sprawie dworku w Kulicach
Nawiązując do artykułu Franka Pergande pt.: „Przypadek Kulic. Uniwersytet Szczeciński zamierza sprzedać odrestaurowany dzięki niemieckim funduszom dworek” ( F.A.Z z dnia 15 kwietnia): „Ku złotu ciąży, do złota dąży świat cały. Ach, my biedni!” (Goethe, Faust, część I). Ten, kto uczestniczył w kulickich obradach, lub zna je tylko na podstawie wydanych zeszytów, ze zdziwieniem przyjmuje wiadomość o planowanym, a następnie dokonanym zamknięciu akademii. Tak, sprzedaż jest zgodna z prawem, ale podejmując tę decyzję Uniwersytet Szczeciński doprowadził do upadku powierzonej mu misji Philippa von Bismarcka oraz fundacji, która uważała Uniwersytet za instytucję, która będzie w stanie aktywnie działać na rzecz pojednania polsko-niemieckiego. Osoby piastujące obecnie urzędy nie czuły zobowiązania do kontynuowania tego zadania. Zamknięcie oznacza również, że zorganizowane przez Panią Zitzewitz konferencje i artykuły naukowe polskich i niemieckich referentów ocenione zostały jako mało istotne dla polsko-niemieckiego porozumienia.

Dworek w Kulicach był uznawany jako miejsce spotkań Polaków i Niemców, w którym obie strony łączy zainteresowanie wspólną przeszłością, teraźniejszością oraz przyszłością niegdyś niemieckiej, a obecnie należącej do Polski części Pomorza. Horyzonty referentów i uczestników były na pewno szersze niż osób odpowiedzialnych za sprzedaż. Uniwersytet Szczeciński zaślepiony wartością materialną dworku nie widzi prawdziwej wartości, która stała za Kulicami w Polsce i Niemczech, i stoi nadal, mimo zamknięcia. Nasuwa się jednak pytanie, czy taka postawa odpowiada duchowi Uniwersytetu.
DR GERLINDE SIRKER-WICKLAUS, BERGHEIM

Dziękuję za ten list z Polski
Nawiązując do listu czytelnika dr Romana Ziembińskiego „Przypadek dworku w Kulicach (Pomorze, Miejsce spotkań młodzieży) nie jest tylko kwestią stylu” ( F.A.Z z 2 maja): List od czytelnika w dwojaki sposób bardzo mnie zaskoczył i wywarł na mnie duże wrażenie. Po pierwsze, polski obywatel wyraża swoje stanowisko, również w formie pisemnej, w pełni świadomy ewentualnej publikacji. Nam, którzy zostaliśmy naznaczeni wypędzeniem i ucieczką, nie wolno nawet mieć takich myśli, nie mówiąc już o ich publikacji. Czytelnik dr Ziembiński zasługuje na największy szacunek! Po drugie podziwiam Państwa odwagę, że wydrukowali Państwo list o tak drażliwej, nielubianej i niepożądanej tematyce. Należy się Państwu najwyższe uznanie. Chciałbym Państwu, myślę że również w imieniu ludzi o podobnych poglądach, bardzo serdecznie podziękować za wydrukowanie tego bardzo interesującego listu czytelnika.
CARL-ALEXANDER VON HUNDT, OBEREMS

Z miłości do ojczyzny
W odniesieniu do listu czytelnika dr. Romana Ziembińskiego „Przypadek Kulic nie jest tylko kwestią stylu” (F.A.Z z dnia 2 maja): Z respektem przyjmujemy do wiadomości, że czytelnik dr Ziembiński wstydzi się postawy przyjętej przez Uniwersytet Szczeciński w sprawie sprzedaży dworku w Kulicach, europejskiego miejsca spotkań w dawnej posiadłości należącej do rodziny Bismarcków na Pomorzu Zachodnim, które należy obecnie do Polski. Także w naszej rodzinie, która przez ponad 700 lat miała swoją siedzibę na Pomorzu Zachodnim, panuje przekonanie, że są ludzie w Polsce, który też „chcą dawać”. Zaufanie pomiędzy naszymi narodami wzrosło. Jest oczywiste, że korzyści płynące z partnerstwa pomiędzy naszymi narodami po roku 1989 nie mogły być tak duże, ale niestety niezrozumiałym pozostaje fakt, że my wygnańcy podzielający ten sam los co Polacy z Kresów nie wykorzystujemy szansy na wspólną odbudową wschodnich terenów Niemiec, które dziś znajduje się w granicach Polski. Przez same żądania i chęć tylko brania ze strony Polaków, jak to wyraził czytelnik dr Ziembiński, nie doprowadzi do pojednania.

Jednakże nadzieja umiera ostatnia, liczmy na to, że współpraca przyszłych pokoleń kształtować się będzie bardziej optymistycznie. Nie uda się cofnąć zniszczenia sześciuset zamków, dworków oraz pałaców, dlatego też Polacy powinni przyjąć z otwartymi ramionami wszystkich tych, którzy z dobrego serca chcą okazać wsparcie ich małej ojczyźnie.
GEORG-JESCOW VON PUTTKAMER, BAD PYRMONT